niedziela, 29 listopada 2015

InstaMix4

Kolejny wpis, który powstał podczas przeglądania mojego telefonu jak i konta na instagramie. Ostatnio co raz więcej momentów i chwil chwytam właśnie komórką. Lustrzanka jest za duża by mieć ją zawsze przy sobie. Mamy jeszcze sonego nex3 jednak leży gdzieś zapomniany na dnie szuflady, któregoś dnia muszę go odkurzyć i wziąć w obroty ;). Przez ostatni czas wiele się zmienia w moim życiu. Rok 2015 był wielkim bum, w ciągu którego moje życie obróciło się o 180 stopni. Teraz jesienią urządziliśmy nasze mieszkanie, kupiliśmy już sprzęt do kuchni, czekamy tylko za odbiorem mebli. Wykończyliśmy salon i sypialnię. Ta miłość daje mi ogromnego powera do życia, przy Mikołaju najchętniej bym góry przenosiła. Nie ma sensu tkwić w związkach na siłę, z przyzwyczajenia, bo tak trzeba. Życie ma sie tylko jedno, a ja dopiero teraz na prawdę jestem szczęśliwa. I nie myślę już o tym aby się wyszaleć, czy imprezować, tylko o tym, że któregoś dnia będziemy rodziną :) 
Instagram

piątek, 27 listopada 2015

Kolejne pół miliona.

Dzisiejszym wpisem, pragnę wam podziękować za kolejne pół miliona wyświetleń. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że dzięki wam te liczby stale rosną. Czy to fanpage, czy konto na instagramie. Teraz w natłoku obowiązków, przeprowadzki i urządzania mieszkania było mnie tutaj znacznie mniej niż na początku roku, a mimo to statystyki nie spadły co mnie ogromnie cieszy. Teraz, gdy już urządziliśmy swój wspólny kącik wszystko powoli wróci do normy. Ten rok był dla mnie przełomowy, mam nadzieję że i wam udało się osiągnąć wiele sukcesów, to jednak nie koniec. Został ostatni miesiąc co w natłoku zdarzeń nie zdziwi mnie gdy przyniesie jeszcze jakieś zmiany :). Śledzić nasze remontowe poczynania jak i to co dzieję się obecnie wokół nas możecie na instagramie, bo to tam ostatnio umieszczam najwięcej zdjęć. Instagram

środa, 25 listopada 2015

Sensilis.

O marce sensilis wyczytałam kiedyś na jakimś blogu. Zaciekawiona tajemniczymi opakowaniami postanowiłam poczytać na temat sensilis i tak poznałam markę, która specjalizuje się w ekskluzywnych dermokosmetykach. Oczywiście nie byłam w stanie przejść obojętnie obok tej marki i zamówiłam Upgrade Lipo Lifting Fluid na dzień SPF 15. Kosmetyk, którego zadaniem jest zapobieganie wiotczeniu skóry oraz utracie elastyczności i jędrności w ciągu dnia. Dlaczego właśnie postawiłam na ten kosmetyk? Zdarzają mi się tygodnie gdy bardzo mało śpię, w poprzednim tygodniu udało mi się przestać tylko 17h/7. Fizycznie czułam się dobrze jednak po mojej twarzy było widać znaczące zmęczenie. Staram się używać kosmetyków rozświetlających jednak nie zawsze to skutkuje. Wiadomo sen w naszym życiu i wypoczynek jest bardzo ważny, jednak nie zawsze jesteśmy w stanie odpocząć na tyle na ile zasługuje nasz organizm. Upgrade Lipo Lifting nakładam zaraz po przebudzeniu na oczyszczoną skórę twarzy, jego składniki aktywne: Masło kakaowe, fosfolipidy, olej słonecznikowy, witaminaE, witamina C, alantoina, pantenol, biomimetyczny trójpeptyd, proteiny sojowe, krzem organiczny z alg, kofeina, wyciąg z owsa stawiają moją cerę na nogi, a żelowa konsystencja o ekskluzywnym zapachu wchłania się natychmiastowo dlatego razu mogę wykonać codzienny makijaż twarzy. 
Upgrade Lipo Lifting Fluid na dzień SPF 15

sobota, 21 listopada 2015

Szary płaszcz i szpilki.

Jesienią jak i zimą częściej sięgam po płaszcze niż kurtki. Rozglądając się za cieńszym płaszczykiem typowo na jesień trafiłam na szery z dłuższym, kloszowanym tyłem. Płaszcz idealnie łączy się z dopasowanym dołem ( legginsy, spodnie ) i butami na szpilce. W dzisiejszej odsłonie mam na sobie dopasowane spodnie z pull&bear i ozdabiane botki na szpilce z rokland. Typowo klasyczne szpilki rozkochały mnie w sobie zdobioną górą. Pasują za równo do spodni jak i eleganckich sukienek i spódniczek. Czarna torebka na długim pasku, to już nieodłączny element moich zestawów. Nie udziwniam. Stawiam na komfort i wygodę. 

środa, 18 listopada 2015

Odrobina luksusu.

Zdjęcia do dzisiejszego wpisu są pierwszymi zdjęciami, które robiłam w naszym mieszkaniu, a dokładnie na mojej toaletce. Toaletka akurat w tym przypadku jest dobrana tematycznie, ponieważ wpis dotyczy kosmetyków kolorowych od lambre. Lambre cenię nie tylko za jakość kosmetyków ale i eleganckie opakowania. Pierwszy raz zaryzykowałam i sięgnęłam po róż. Wybrałam Satin pressed blush nr 3. Odcień, który idealnie pasuje do mojej cery, małe kompaktowe pudełeczko mieści się wszędzie, zawiera pędzelek do aplikacji i lusterko co ułatwia nam poprawienie makijażu w każdej sytuacji. Kiedyś miałam już okazję testować tusz mascara long lash, tym razem wybrałam volume lash mascara - tusz dzięki, któremu uzyskamy efekt sztucznych rzęs i dodatkowo odżywimy swoje rzęsy za sprawą zawartości wosków pszczelego i carnauba. Matowe pomadki Velvet matt colour  cenię przede wszystkim za to, że nie wysuszają i nie tworze efektu przesuszonych ust. Po nałożeniu usta stają się jedwabiście gładkie bez grama połysku. Wybrałam dwa kolory, na co dzień nr 33 brzoskwinia i nr 32 - klasyczna czerwień na wieczorne wyjścia. Kosmetyki prezentują się na tyle elegancko, że ułożone na toaletce dodają szyku i ekstrawagancji w sypialni. 

niedziela, 15 listopada 2015

Klasyka w wydaniu damskim i męskim.

Dzisiaj przychodzę do was nie tylko z moim zestawem, ale i również ze zdjęciami na których pojawił się gościnnie Mikołaj. Z oczami kota ze shreka udało mi się namówić go do możliwości pstryknięcia i opublikowania tych zdjęć. Najpierw może opowiem o moim zestawie. skórzana pikowana spódniczka połączona z biała baskinką i futerkową kamizelką z sklepu online. Czarne lakierowane szpilki w wężową fakturą i torebka, która swoim małym rozmiarem idealnie nadaje się na bardziej formalne wyjścia. Kiedyś preferowałam kuferki damskie, natomiast teraz gdy dużo poruszam się autem wygodnie mi jest przerzucić na ramię małe torebki. Torebki damskie na ramię są tymi, których w garderobie mam chyba najwięcej. Królują oczywiście w kolorze klasycznej czerni. Tak jak pisałam, dzisiaj gościnnie na zdjęciach pojawił się Mikołaj. on woli być raczej po drugiej stronie obiektuwy, jednak udało mi się go namówić na tej kilka zdjęć. Zawsze moją uwagę bardziej przyciągali faceci, którzy ubierali się klasycznie. U nas w garderobie ciężko o jaskrawe tshirty z wielkimi napisami. Mikołaj kolekcjonuje koszule i tshirty basic. Oczywiście nie oznacza to, że nie wskakuje w dresy bo i w takich spodniach czuje się dobrze. 

środa, 11 listopada 2015

Koszula w kropki.

W tym roku odwiedziła nas cudowna złota jesień. To szczegóły powód to robienia sobie ciekawych zdjęć wśród złocistych liści. Sama na ten czas zmieniam plener do zdjęć z miejskiego na ten bardziej naturalny. Praktycznie każda parkowa alejka nadaje się do stworzenia cudownych fotografii. Ubrana w klasyczne, jasne jeansy i granatową koszulę w kropki postanowiłam jeszcze na chwilę wskoczyć w czółenka, które już niedługo zamienię na kozaki do pół uda. Dawniej często było można mnie spotkać w koszulach. Teraz niestety już trochę rzadziej, ciężko mi o coś naprawdę dopasowanego. Tę koszulę z great shop, której materiał jest dużo grubszy niż w standardowych mgiełkach polubiłam od pierwszego ubrania. Nadaje się na chłodniejsze dni, zarówno pod kurtkę jak i płaszcz. Tego dnia miałam narzuconą kamizelkę futerkową i nie potrzebowałam nic więcej. 

sobota, 7 listopada 2015

Futerkowa kamizelka.

Motyw zwierzęcy w postaci futerek i przeróżnych kiciusiów z pojawieniem się chłodniejszych dni wraca do łask. U mnie standardowo kamizelka - mój ukochany ciepluch. Jesienią i zimą częściej stawiam na stonowane kolory. Chociaż ostatnio szaleję na punkcie czerwieni, dlatego nie mogłam się oprzeć czerwonej koronkowej sukience, która tak samotnie wisiała w hm na wieszaku. Kupiłam też płaszcz, także w hm jednak musiałam go zamówić online z powodu braku rozmiaru na sklepie. Wyszło mi to na plus - za pierwsze zamówienie otrzymałam 25% rabatu. W dzisiejszym wpisie mam na sobie bluzkę baskinkę koronkową z hm, dopasowane jeansy, kamizelkę futerkową i lakierowane botki, które świetnie komponują się z lakierowaną torebką monnari. 

wtorek, 3 listopada 2015

Szałwia & miłorząb japoński.

Wiele razy pisałam już na temat przeróżnych balsamów do skóry suchej, odwodnionej. Tym razem mam dla was masło do ciała w 98 % składające się z naturalnych składników. Aczkolwiek mówimy o firmie by organic i ich maśle do ciała szałwia & miłorząb japoński. Masło nadaje się do wszystkich rodzajów skóry, szczególnie tej suchej wymagającej nawodnienia. Delikatna konsystencja sprawia że aplikacja jest prosta i sprawia wiele przyjemności. Taki domowy rytuał spa - kojący efekt natychmiast przywraca skórze blask i jedwabistą miękkość, szczególnie teraz gdy na dworze temperatury są co raz niższe a nasza skóra wymaga odżywienia. Zawarty w maśle miłorząb ujędrnia skórę natomiast szałwia sprawia, że jest cały czas nawilżona i gładka. Be organic dodatkowo umieściło w opakowaniu nasiona szałwii dlatego zasadzę roślinkę i postawię ją w kuchni zaraz po tym jak zamontujemy meble.