środa, 30 marca 2016

Pink Power!

Już jakiś czas temu zakolegowałam się i polubiłam koralowo brzoskwiniowe pomadki na moich ustach. I chociaż moja kolekcja pomadek nie ogranicza się tylko do tych kolorów, to ja przeważnie właśnie po nie sięgam najczęściej. Aby jednak nie popaść w monotonię wiosną i latem na moich ustach królować będzie intensywny róż. Mam 3 pomadki o tym soczystym odcieniu fuksji, dwie kremowe od kobo i loreal oraz matową z bourjois. Moda i moje wielkie bum na matowe pomadki szybko minęło, dlatego teraz matową pomadkę przykrywam błyszczykiem aby na ustach pojawiła się odrobina blasku. Z kobo mam pomadkę nr 108 z serii fashion colour. Pomadka o mega trwałości i intensywnym kolorze. Kolor bardziej wpada w fuksję niż w róż jak w przypadku pomadki loreal nr 144. Ta jest utrzymana w cieplejszej kolorystyce. Z bourjois wolę pomadki z serii aqua laque. Matowych rogue edition velvet używam sporadycznie i tak jak wspomniałam wyżej nakładam na nie błyszczyk. Odcień odecny na zdjęciu to ole flamingo nr 05
bourjois, loreal, color, rich, ole flamingo, fashion colour, kobo, pink, fuksja, usta, pomadka, błyszczyk, beauty, body,

sobota, 26 marca 2016

Koszula w piórka

Odkąd mamy wiosnę staram się trochę rozjaśnić swoje sety, dlatego właśnie wybieram jasne jeansy w połączeniu z jakąś ciekawą koszulą. W tym przypadku wybrałam białą koszulę w piórka od The Twiggy Shop. Po długiej zimie mam już dosyć grubych swetrów i chciała bym w końcu ubierać się trochę lżej. Wczoraj wysprzątałam na błysk całe mieszkanie i wzięłam się również ze porządki w garderobie. Szpilki i sandały zastąpiły miejsce kozaków, natomiast swetry zniknęły z wieszaków ukazując tym koszule i bluzki typu mgiełki. Mam nadzieję, że teraz już przyjdą ciepłe dni, po zainwestowaniu w profesjonalny rower nie mogę się doczekać naszej pierwszej wyprawy, na przekór jednak mojej zachciance u nas cały czas pada i nie zapowiada się na poprawę. Kilka dni temu wymieniliśmy również nasze małe autko na bardziej rodzinne kombi. Wybraliśmy już salę na weselę i kapelę, która będzie zabawiać naszych gości do białego rana :)
fashion, moda, piórka, thetwiggyshop, zara, pantofelek24, słupek, reserved, jeans, pullandbear, mohito, hybrydy, lorus, zegarek, wiosna,

środa, 23 marca 2016

Włosy z Paul Mitchell.

Dzisiaj kilka słów na temat moich włosów i mojego całkowitego odkrycia do ich pielęgnacji. Nie jestem jakoś szczególnie wymagająca jeżeli chodzi o włosy, oczekuję głownie by bez konieczności układania móc je rozpuścić całkowicie naturalnie i wyjść z domu. Gdy kondycja włosów nie jest idealna wtedy ciężko o jakiekolwiek rozpuszczanie włosów bez prostowania czy układania. Zawsze denerwowały mnie puszące końcówki, dlatego dyscyplinowałam je prostownicą, co jednak pogłębiało problem tworząc błędne koło: prostuję bo są zniszczone, a są zniszczone bo prostuję. Teraz od jakiegoś roku nie używam absolutni prostownicy, a włosy odzyskały swoją kondycję dzięki czemu wystarczy samo wysuszenie i jestem gotowa do wyjścia. Jeżeli jednak chodzi o moje odkrycie do ich pielęgnacji, to trafiłam na kosmetyki Paul Mitchell - w moje ręce trafiły produkty z serii Original i Moisture. Uwielbiam gdy moje włosy są lekkie, lśniące i gładkie. Taki efekty całkowitego oczyszczenia otrzemuje po użyciu szamponu i odżywki z serii Original. Zawsze od szamponu oczekiwałam działania oczyszczającego a nie pielęgnacyjnego. Do pielęgnacji natomiast służy mi nawilżająca mgiełka bez spłukiwania, która mimo braku spłukiwania nie obciąża moich włosów. Odkąd nie męczę moich włosów mechanicznymi zabiegami, farbując je raz na 3/4 miesiące tylko dla efektu pogłębienia koloru moje włosy są zadbane i nie sprawiają mi większego kłopotu. W pół godziny myje, suszę i praktycznie jestem gotowa do wyjścia :) 

sobota, 19 marca 2016

SteaMaster - mój salonowy gadżet.

Dzisiaj chciała bym zaprosić was do naszego salonu, gdzie zaprezentuję wam urządzenie jak dla mnie idealne. Mowa dokładnie o prasowaczu parowym SteaMaster. Gdy już przeszliśmy oboje "na swoje" i ja zostałam Panią Domu postanowiłam ułatwić sobie niektóre obowiązki domowe - prasowanie. Prasować zwykłym żelazkiem nie lubiłam i nie polubię, dlatego z pomocą przyszedł mi prasowacz parowy. Korzystam z niego nie tylko ja ale i mój narzeczony, teraz sam prasuje swoje koszule i tshirty. SteaMaster prasuje dużo razy szybciej niż standardowe żelazko. Wystarczy 30 sekund i urządzenie jest gotowe do użytku. Z łatwością radzi sobie zarówno podczas prasowania koszul, sukienek jak i spodni czy marynarek. Duży plus za możliwość prasowania eko skórkowych spódniczek oraz spodni. Steamaster działa tylko z wodą destylowaną / demineralizowaną jednak to żaden kłopot, można ją dostać w większości marketów a w moim przypadku 5L butelka starcza mi już drugi miesiąc. Dodatkowo prasowacza możemy używać nie tylko do ciuchów ale i również do odświeżenia kanapy czy innych tekstylnianych rzeczy. SteaMaster jest na tyle wizualnie estetyczny, że idealnie wpasowuje się w wystrój naszego salonu, odkąd go mamy stoi zawsze pod skosem obok witrynki i czeka na porcję prania do wyprasowania.  

środa, 16 marca 2016

Półroczny InstaMix

Ostatni post z serii instamix pojawił się tu dokładnie pół roku, a znajdziecie go klikając tutaj. Od tego czasu bardziej prywatną strefę swojego życia ukazuję głownie na instagramie.  Przez ostatnie pól roku wydarzyło się u mnie dużo niesamowitych i znaczących dla mnie sytuacji. Kilka z głównych to oczywiście ukończenie remontu naszego mieszkania i oczywiście wiążąca się z tym wyprowadzka od rodziców. Kolejne to oczywiście zaręczyny, którymi byłam niesamowicie zaskoczona. To zdarzenie wiązało za sobą ustalenie daty ślubu i rozpoczynanie przygotowań do tego ważnego wydarzenia. Do tej pory udało na mnie ustalić i zabukować datę ślubu, wybraliśmy i opłaciliśmy salę oraz kapelę. Jakiś czas temu sprzedaliśmy nasz kolejny samochód, chwilowo zostaliśmy bez ale nie na długo :) Kilka dni wstecz kupiliśmy nasze pierwsze WSPÓLNE auto. Na instagramie możecie zaobserwować również moje poczynania z treningami i to, że główną uwagę skupiam teraz na nogi i pośladki. W pracy natomiast spotkał mnie mały awans, co jeszcze bardziej motywuje mnie do działania.  
Instagram

sobota, 12 marca 2016

Blue jeans.

Klasyczny jeans nigdy nie wyjdzie z mody. Przeważnie z nadejściem wiosny sięgam właśnie po jasne jeansowe spodnie, których kolor przełamuje bielą bądź beżem. Chyba przejadłam się już coroczną wiosenną modą na pastele ( pudrowy róż, mięta ) Jedyny pastelowy kolor, jaki jeszcze pożądam to cytrynka - delikatny żółty. Dzisiejszy wpis przywołuje i dosłownie woła o ciepłe dni. Popielate szpilki o wężowej fakturze z pantofelek24, do tego biała zwiewna koszula, beżowy, lekki kożuszek waterfall i szara torebusia. Niby klasyka, jednak ja w takiej klasyce czuję się najlepiej. A z nadejściem wiosennych dni planuje z narzeczonym rozpocząć systematyczną jazdę na rowerach. Mikołaj już swój rowerek mtb ma, pora na mnie :) Dzisiaj właśnie jadę kupić coś ładnego i funkcjonalnego.

środa, 9 marca 2016

Muse Cosmetics

Niektóre kosmetyki przyciągają nie tylko swoim efektem, czy dobrą opinią ale i również eleganckim i luksusowym opakowaniem. Nie wiem jak wy, ale ja jestem wzrokowcem i po takie kosmetyki sięgam znacznie częściej. Dzisiaj przychodzę do wam właśnie z takimi elegancko zapakowanymi kosmetyki, a mowa o Muse Cosmetics "Idea Marki oparta została na najwyższej jakości specjalnie dobranych składników, znanych ze swoich właściwości pielęgnacyjnych, potwierdzonych przez setki zadowolonych kobiet. Obecnie produkty Marki Muse Cosmetics są dostępne dla wszystkich kobiet, które chcą wydobyć z siebie piękno, podkreślając tym samym swoją naturalność." Młoda rozwijająca się marka w swoim asortymencie posiada trzy eleganckie produkty *Odżywkę do rzęs Calliope Eyelash and Brow Conditioner *Tusz do rzęs Erato Volumizing Mascara oraz *Odżywkę do włosów Clio Multitasking Hair Conditioner. Z tych trzech produktów najbardziej zaskoczył mnie tusz do rzęs, nie używałam jeszcze nigdy maskary, która tak idealnie rozdzielała wszystkie rzęski. Świetnym zaskoczeniem dla mnie jest możliwość indywidualnego dobory szczoteczki - w opakowaniu mamy trzy ( dwie silikonowe i jedna z włosiem ) Maskara jednak nie tylko pogrubia czy wydłużą ale i regeneruje nasze rzęsy i przyśpiesza ich porost. Jeżeli chodzi o odżywkę do rzęs to mam do nich sceptyczne nastawienie, ciężko u mnie o jakikolwiek efekt, ponieważ nie pamiętam o ich systematycznym użytkowaniu. Pełna kuracja powinna trwać 2-3 miesięcy podczas których raz dziennie nakładamy odżywkę wzdłuż linii rzęs lub na całe brwi. Może się przemogę i przypilnuję przez te dwa miesiące, warto o siebie zadbać tym bardziej, że idzie wiosna :) Wielozadaniowa odżywka do włosów. Zapewnia widoczną poprawę gęstości i objętości fryzury. Dzięki bogatemu składowi wzmacnia włosy i poprawia kondycję skóry głowy. Odżywkę w formie pianki nakładamy opuszkami palców na skórę głowy raz dziennie dodatkowo wykonując masaż minimum przez minutkę. Odżywka w mgnieniu oka wzmocniła moje włosy i spowodowała, że są niezwykle gęste. Przydała by mi się aż wizyta u fryzjera, ale może to bliżej wiosny. Kosmetyki Muse Cosmetics zaskoczyły mnie nie tylko swoim składem jak i działaniem ale również elegancki i przyciągającym wzrok wizerunkiem. 

sobota, 5 marca 2016

Rzeźbimy sylwetkę.

Ostatnio podczas treningów co raz większą uwagę poświęcam wykonując ćwiczenia głównie na nogi i pośladki. Uwielbiam trening na nogi jak i na pośladki od Mel B. Fajne jej 10 minutówki znajdziecie klikając tutaj. I nawet gdy danego dnia postawię na trening Ewy Chodkowskie ( uwielbiam jej speed effect i ekstra figura ) to wciskam dodatkowo trening na nogi, bądź pośladki. Może moja figura nie jest idealna, ale dla mnie to ogromny sukces, że tak wyglądam. Mijają już prawie 4 lata moich systematycznych ćwiczeń. Waga ostatnio wzrosła od ćwiczeń siłowych na 49 kg, co mnie cieszy ( bycie patykiem dla mnie nie było fajne, przy 47 kg brakowało mi kształtów ) Obecnie ćwiczę z hantlami 1,5 kg. Dla mnie już to obciążenie zdecydowanie wystarczy. Myślę jedynie nad zakupem kettlebell 8kg do ćwiczeń typowo na nogi i pośladki. Uwielbiam treningi i to przy nich tak na prawdę się relaksuje. Przychodzi "moja" godzina i po prostu idę ćwiczyć, bez marudzenia i grymasu na twarzy. Zdrowy tryb życia stał się ostatnio bardzo modny, co raz więcej osób wokół nas odwiedza siłownie, biegają bądź jeżdżą na rowerku. Przy pracy siedzącej, aż miło jest tak wstać i rozruszać swoje ciało chociaż przez te 40/50 minut dziennie - bo tyle właśnie trwają moje treningi. Treningi z naciskiem na nogi i pośladki wykonuje dopiero od miesiąca. Jestem ciekawa jak to będzie wyglądało latem ♥ Poczynania z treningami możecie obserwować na moim instagramie, a może dodatkowo i was zmotywuje :) 

środa, 2 marca 2016

Jędrna do lata.

Aby jeszcze bardziej zadbać o jędrność mojej skóry postanowiłam ponownie sięgnąć po balsamy firmy Eveline. Eveliny i ich świetne serum były ze mną odkąd rozpoczęłam swoją walkę o idealne ciało. Zawsze w okresie zimowym wolałam wybrać te z efektem rozgrzewającym, natomiast chłodzące wolałam zostawić zdecydowanie na lato. Również i wśród tych balsamów odchudzających znalazłam swoje rozświetlające zwolenniki zawierające drobinki złota. Oczywiście nie była bym sobą gdybym nie zamówiła czegoś na wyrost w  StrefaUrody, stąd też to Złote serum wyszczuplająco modelujące z efektem chłodzącym - przyda się latem :) Teraz za to używam Termoaktywne serum wyszczuplające, które po kąpieli otula mnie ciepłym dotykiem. Z serii Eveline Slim Extreme 4D miałam już chyba wszystkie dostępne balsamy, te w dzisiejszym wpisie to całkowite nowinki dla mnie, jednak niczym nie odbiegają od swoich świetnie działających poprzedników z serii 3D czy 4D. Serum świetnie ujędrnia, napina skórę i dodatkowo pokrywa ją delikatnie mieniącymi się drobinkami złota.